Rejs Zycia


Link 06.02.2009 :: 12:54 Komentuj (1)
Na przelomie listopada i grudnia tamtego roku odbylem podroz statkiem po wyspach Pacyfiku. Mniej wiecej wiedzialem czego sie spodziewac: biale piaski, turkusowa woda, palmy, slonce i tubylcy w spodniczkach z trawy. Ale nie bylbym soba gdybym z pewnym dystansem i sceptycyzmem nie podszedl do swych wyobrazen. Za pewne kazdy zna smak rozczarowania jakie go spotyka po otworzeniu drzwi hotelowych pensjonatu, do ktorego przyjazd poprzedzony byl urokliwa fotografia z broszury turystycznej. Jednak zamiast widoku na morze, jest widok na sasiedni pensjonat Mewa, z ktorego macha do nas 60-letnia Pani Jadwiga cierpiaca na schorzenie "bingo wings". 50 metrow do plazy okazuje sie byc dystansem o 3 razy dluzszym (jesli pojdziemy na skroty przez las). Plaski 28" telewizor zastapiono 14" maluchem bez pilota i sniegiem na kazdym kanale. Egzotyczna terakota w lazience okazuje sie byc pozostaloscia po bezowej porcelanie z Opoczna. Ze nie wspomne juz o cieknacym kranie, tejemniczych plamach na lozku i czerwonych stemplach na poscieli, z ktorej niemal bije zapach wspomnien kolonii z Grotnik '86. Takie "niedopatrzenia" mozna mnozyc w nieskonczonosc. Zatem czego ja mialem oczekiwac po obietnicy obrazkow o rajskich plazach? Otoz... dokladnie tego samego co na tych obrazkach! Nie sciemniam! Coz za mile zaskoczenie po raz pierwszy w zyciu przelknac slodko-gorzki fakt zlego proroctwa! Juz moja wedrowka na odprawe do portu podsycala ufnosc w realnosc mojej wyobrazni, bo juz z daleka gigantyczny statek o dumnej nazwie Pacific Dawn zdawal sie przekonywac o tym ze nie jest widmem. 13 pokladow, kilka basenow, jacuzzi, sala kinowo-teatralna, kasyno, biblioteka, silownia, restauracje, sklepy, puby itd. Zaloga statku liczyla ponad 700 osob, a pasazerow bylo ponad 2 tysiace. Auc! Jednak statek byl na tyle przestrzenny, ze nie odczuwalo sie tloku. Dla przykladu, pierwszego dnia poznalem sympatyczna pare Polakow z Melbourne, ktorych potem nie spotkalem juz ani razu. Ale nie o statku przeciez chcialem pisac.

Plan rejsu wygladal nastepujaco: 3 dni na oceanie, 4 dni zwiedzania (po 1 dniu na kazda wyspe), 4 dni na powrot do Sydney.
Pierwszy postoj - Nouméa, stolica Nowej Kaledonii. Miasto raczej male i niezbyt czyste, zeby nie uzyc okreslenia obskorne. Wyraznie widac roznice w zasobnosci miedzy tym krajem a Australia. A mimo to ma sie wrazenie, ze ludzie sa pogodni i pozytywnie nastawieni. Turysci bez znajomosci francuskiego moga miec problem, bo malo kto z tubylcow ogarnal podstawy inglisza. Z miasta wzielismy autobus, ktory zawiozl nas na dwie urocze plaze. Co prawda waskie, ale widoki plus kolor i zaskakujaco wysoka temperatura wody urzeka natychmiast.
Kolejny dzien to Ouvéa, mala wysepka Nowej Kaledonii. Niski standart zycia just tu jeszcze bardziej widoczny. Kilka chatek, maly brzydki kosciol i... to by bylo na tyle w temacie urbanistyki. Ale tu tez ludzie jacys wyluzowani. W sumie slusznie, skoro nie musza brac udzialu w wyscigu szczurow, a zamiast tego spokojnie moga spedzac czas na plazy. A plaza tu jest absolutbie niezwykla. Wedlug mnie bezkompromisowo zajmuje numer 1 w rankingu plaz. Idealny pisaek, idealna woda, idealna pogoda. Po tej plazy do tej pory mam pamiatke w postaci mazaja na plecach o ksztalcie litery "S". Nie dlatego ze "S" od Sylwia (choc pozniej sam dorobilem taka teorie), a dlatego ze moja kolezanka kierowana troska o moje zdrowie, postanowila spsikac mnie swoim olejkiem z filtrem. Niestety nie roztarla tego zbyt dobrze, czego efektem pozostala biala litera. Bylo to glownym powodem dla ktorego niechetnie zdejmowalem koszulke do konca rejsu. Dzieki Ci Kara.
Dzien nastepny to juz stolica Vanuatu - Port Vila. Bieda zakula w nasze oczy po raz kolejny, ale nie sposob odniesc wrazenie ze im rowniez to zwisa. Tu ludzie juz mowia po angielsku, ale jest to jakby wypadkowa z ich rodzimym dialektem. Z moim kumplem z pokoju z Tajlandii o imieniu Shanon, wybralismy sie na Cascade Watrefalls - obowiazek kazdego turysty. Owszem, ladnie, ale zeby bylo to warte $25 to nie wydaje mi sie. Ciekawostka sa tez autobusy, ktore wygladaja jak mini vany rozpadajace sie od starosci i korozji. Ze to autobus poznac mozna jedynie po malej nalepce tuz nad tablica rejestracyjna z tylu. A kierowcy wygladaja tak jak zwykli pasazerowie (czyli dosyc dresiarsko) i czardzuja ile im sie podoba. Jezdza tez na luzie, bez wiekszej troski o bezpieczenstwo swoje czy pasazerow.
Ostatni dzien zwiedzania, to jak sie okazala najbardziej dzika i dziewicza wyspa z dotychczas przez nas odwiedzonych, czyli Wala. Dziewicza nie dlatego, ze nie postala tam stopa ludzka. Przeciwnie, zaludnienie bylo tu znacznie wieksze niz na Ouvéa, ale cywilizacyjnie rownie mocno zacofana. Maja jakies radio, ale nie maja telewizji. Jeden z naszych przewdonikow z duma podkreslil ze juz wkrotce beda mieli siec komorkowa i internet. Ponoc wciaz zyja tu ludzie, ktorzy pamietaja kanibalisytyczne obrzadki, a nawet w nie wierza. Coz, co kraj to obyczaj. Tutejsza plaza najmniej mi sie podobala, bo byla posiana jakimis drobnymi i ostrymi kamykami i konarami. I tak w ogole jakos mniej przytulna. Ale czas spedzilem milo, wiec wszelkie braki momentalnie szly w niepamiec.

Powrot na statek zawsze cieszyl. Dla jednych to ucieczka przed sloncem, dla drugich to esencja rozrywki. Codziennie dyskoteka w nocym klubie, codziennie jakies przedstawienie lub film. Zawsze cos do roboty. Chyba tylko socjopata nie znalazlby nic tu dla siebie.

Jesli ktokolwiek ma jeszcze watpliowsci, to potwierdzam. Tak, odbylem rejs zycia. Ale zeby nie odbierac tego z przesadna pompa i zbyt gornolotnie, uznajmy po prostu ze byly to wakacje mojego zycia. Jedyne czego mi brakowalo, to tego ze Sylwia nie mogla dzielic ze mna przyjemnosci odkrywania tych miejsc.

Nouméa, Nowa Kaledonia


Ouvéa, Nowa Kaledonia


Pacific Dawn


Załóż bloga

Archiwum

2010
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień

Kategorie

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Concepts.pl