Zniechecony bezowocnymi poszukiwaniami pracy w zawodzie, lub chociazby w pochodnej profesji, postanowilem poszukac czegos... hmm... nie bede sciemniac, poszukac czegos mniej ambitnego, fizycznego, czegos co jednak zapewniloby mi stale zrodlo dochodu. Taka praca tutaj nie ma tak zlej renomy jak w Polsce. Poza tym jak sie nie ma zadnej roboty, to renome ma sie gleboko w powazaniu. Wyslalem wiele ofert i poskutkowalo, dlugo czekac na odpowiedz nie musialem. Zadzwonili do mnie z firmy YELLO BRANDS zebym przyszedl na spotkanie. Na spotkaniu rozmawialem z szefem, Amerykaninem i musialem zrobic dobre wrazenie, bo juz tego samego dnia oddzwonil i zaproponowal mi posade na pol etatu z ubezpieczeniem. Czyz "cleaner" nie brzmi znacznie lepiej niz "sprzatacz"? Whatever. Jakby na to nie spojrzec, do moich obowiazkow nalezy dokladnie to samo jakbym byl sprzataczem w Polsce, czyli utrzymywanie miejsca pracy (w tym wypadku dwu-poziomowego biura) w czystosci. Zarobki srednie, zadna rewelacja, ale tez za taka prace zadna hanba. Zaczynam o 7.00, wiec zeby byc na czas musze wstawac o 5.30. Auc! Pracuje tam 4 dni w tygodniu po 5 godzin, wiec po 12.00 jestem wolny i moge ten czas poswiecic na inna prace, collage, lub odpoczynek, ktorego ostatnio mi bardzo brakuje. Przez ostatni miesiac, czyli mniej wiecej przez okres kiedy pracuje w YELLO, zaraz po pracy uderzam do drugiej dorywczej pracy dla ENERGY - Exhibition Service, czyli budowanie standow i elementow wystawienniczych. Upraszczajac; miotle i sciere zamieniam na wiertarke i mlotek. Bywalo tak, ze pracowalem lacznie po 15 godzin dziennie, wstawalem wczesnie rano, wracalem okolo polnocy, 4-5 godzin snu i nastepnego dnia ten sam scenariusz. W ciagu miesiaca moze mialem 3 dni wolne od szkoly i jakiejkolwiek pracy. Efektem takiego kieratu jest moje nieustanne zmeczenie i sennosc, a z bardziej widocznych objawow, spadek wagi do 70 kg! Dodam ze przed wyjazdem wazylem okolo 83 kg i od czasu przybycia moja waga sukcesywnie spada. Nic dziwnego, skoro juz prawie 9 miesiecy nie cwicze, a jak dodac do tego niewyspanie i nizsza odzywczosc posilkow, to faktycznie taki wyjazd jest doskonalym srodkiem odchudzajacym.
Gdybym mial tak na szybko przeanalizowac swoja prace w Sydney, to okazaloby sie ze doswiadczylem tu wiecej niz przez prawie 30 lat mieszkajac w Polsce. Moja pierwsza praca tutaj byla pomoc u kafelkarza. Praca ciezka fizycznie ale prosta, bo chlodzilo glownie o dzwiganie niezliczonej liczby kafelkow. Potem przez 2 tygodnie po nocy malowalem sufity w podziemnym parkingu dla Ukraincow. Fizycznie praca mniej wyczerpujaca, ale pora nieprzyzwoita, no i jezyk ukrainski ranil me uszy. Przez 5 tygodni malowalem polskie bombki w centrum handlowym, czyli wielogodzinny bezruch i romans z brokatem. Masakra! Przez tydzien mordowalem sie dla Australijczyka macedonskiego pochodzenia przy budowie wilii. Bywaly ciezkie momenty, ale przetrwalem. Raz kopalem tez rowy i byla to jedna z najciezszych robot z jakimi kiedykolwiek sie zmagalem, a z pewnoscia najbrudniejsza. Kilka razy mialem jakies zlecenia rysunkowe, ale w sumie nic powaznego. Na razie najwiecej doswiadczenia zdobylem w pracy przy montazu stoisk wystawienniczych i moja wiedza na temat utrzymywania czystosci w pomieszczeniach biurowych tez nieustannie wzrasta. Moze za jakis czas po ukonczeniu collage'u, popracuje troche jako trener osobisty, albo przynajmniej jako instruktor na silowni. Wtedy moje doswiadczenie byloby naprawde szerokie. Ale czy imponujace? Nie powiedzialbym. Przeciez nie po to konczylem ASP zeby teraz biegac z wiertarka lub mopem. Ale jak ktos kiedys powiedzial, "w kazdym zawodzie jest okres kiedy trzeba jesc szmate" i chyba wlasnie teraz probuje jak ona smakuje. Zastanawiam sie tylko jak dlugo jeszcze moje menu bedzie tak wygladalo.
Zycie jest przewrotne. YELLO jest firma zajmujaca sie wizerunkiem firm, glownie od strony wizualnej, choc nie tylko, bo sa odpowiedzialni za cale kampanie reklamowe, ktore sa sprawa bardzo zlozona i w ktorych chodzi o cos wiecej niz o grafike. Do ich klientow miedzy innymi naleza: Vodafone, Arnott's Biscuits, Sunbeam Electrical, Westpac, Yates czy KFC. Zatrudniaja okolo 50 osob, z czego wielu z nich to graficy projektowi. I w tym wlasnie tkwi przewrotnosc zycia. Przez rok w Polsce pracowalem w firmie graficznej i bedac tutaj ponownie trafilem do firmy graficznej, ale zycie zdegradowalo mnie do pozycji sprzatacza. To wlasnie to przyslowiowe "jedzenie szmaty". Jednak YELLO bardzo szybko poznalo sie na moich zdolnosciach (i wcale nie chodzi tu o moje umiejetnosci czyszczenia) i moja strona internetowa wertowana byla przez wielu pracownikow YELLO. Nawet kilka razy pomoglem rysunkowo w jakims zleceniu. Nawiazalem tez przez to kilka cennych i zarazem sympatycznych znajomosci, ktore mam nadzieje wywinduja mnie nico wyzej. Poki co, krocze twardo po ziemi i nie musze zparzatc sobie glowy takimi sprawami jak kompozycja czy kreska.
Jak w pracy jade mopem lub miotla po podlodze, to czasami przed oczami staje mi Billy Blanks, czarnoskory amerykanski aktor, guru fitness i wynalazca Tae Bo (kombinacja tae-kwon-do oraz boksu). Pamietam go z jednego filmu, w ktorym gral woznego i ktorego pewne okolicznosci zmusily do ujawnienia swych niezwyklych umiejetnosci w praniu zbirow. Ze mnie zaden bohater, a juz na pewno zaden zabijaka, ale jak tak macham miotla to widze Billy'ego w akcji. Zazwyczaj chwile pozniej przywoluje w pamieci innego bohatera, tym razem Eddie Murphy'ego z filmu "Ksiaze w Nowym Jorku", ktory tez odgrywal role zamiatacza i w jednej scenie powalil zbira (Samuel L. Jackson) wlasnie przy uzyciu miotly. No prosze z jakim wielofunkcyjnym przyrzadem przyszlo mi pracowac. Chyba powinienem byc wdzieczny losowi ze ozenil mnie z miotla i zyc nadzieja, ze pewnego dnia bede mogl sie wykazac jako bohater i obronic grafikow YELLO przed jakims napastnikiem. Poki co, musze zyc ta wizja i wykonywac swoja prace jak dotad. Zanim zaczna mowic na mnie "hero", wciaz beda mowic "Paul", czyli ten Polaczek co sie krzata w kuchni ze sciera.
Ktos: Paul, prosze odkurz prysznic.
Ja: To prosze, kup mi odkurzacz.
Nastepnego dnia okurzacz juz byl do mojej dyspozycji.
Zmywanie naczyn to jedna z moich ulubionych czynnosci w pracy.
Parkiet to moj zywiol.
